2017-05-06

Rozdział 27. - upubliczniam wersję roboczą (6 maja 2017)

      Hej. Po 4 latach nieobecności postanowiłam pojawić się tu, ale tylko jako krótki epizod. Właśnie dziś (06.05.2017) odzyskałam konto do Bloggera. Z uśmiechem przypomniałam sobie wszystkie kliki, pstryki - już trochę zakurzone.
      W ,,warsztacie'' napotkałam niedokończony rozdział 27. Publikuję, nic na tym nie stracę. Czy ktoś to jeszcze czyta? Wątpię, choć mam iskierkę nadziei, że może przypadkowo - tak jak ja, z sentymentu, ktoś tu zajrzy.
Rozdział nie jest i nie będzie zakończony. Może kiedyś? Po maturze? Nie znikam stąd na zawsze. :)
Expecto

--------------------------------------------------------------------------------------
    Czasem jest tak, że mimo całej swojej silnej woli nie możemy odpędzić się od natarczywych myśli, wyrzutów sumienia, łomoczących nam nieznośnie w głowie. Czujemy się rozdarci na dwie strony: zdrowy rozsądek i... tęsknota. Cholerna tęsknota do namiętności, pożądania, która właśnie targała Ginny, zbiegającą po schodach prowadzących do lochów. Tak bardzo pragnęła kogoś przytulić, pocałować, czuć czyjś oddech na swoim karku. Ale... czy tą osobą ma być Zabini? Nie. Cholera, co ja zrobiłam... - pomyślała Ginny, zatrzymała się i zsunęła po ścianie siadając na szerokim kamiennym stopniu, chowając twarz w dłoniach. Poczuła jak łzy moczą jej rękawy szaty. Dlaczego ta rozłąka działa na nią aż tak bardzo? W końcu tyle lat czekała na Harry'ego, tyle lat musiała znosić docinki braci, tyle lat musiała ukrywać swoją miłość. A teraz, kiedy ta miłość została odwzajemniona... pocałowała Blaise'a. Chłopaka, którego zawsze uważała za tępego ignoranta, za pustego i bezmyślnego idiotę. Dlaczego musiało dojść do czegoś takiego, żeby sobie wreszcie uświadomić, że nie może żyć bez Harry'ego? Bez jego dotyku, czułości i bez jego oszałamiającego uśmiechu, którym witał ją każdego ranka. Jednak uczucie pustki i tęsknoty wyżarło ją od środka i pozwoliła pocałować się Zabiniemu...
- WEASLEYÓWNA RYCZY, BO JEJ MUCHA BZYCZY. PRZED CHWILĄ ŚLIZGONA CAŁOWAŁA, OJ TO GŁUPOTA NIE MAŁA! - ryknął jakiś głos tuż nad jej głową. Irytek, który był na tyle głupi, żeby podlecieć cicho i bezszelestnie do Ginny, darł się teraz niemiłosiernie i po chwili naroiło się wokół nich pełno młodszych uczniów. Z otwartymi buziami pokazywali sobie ją palcami, szepcząc coś na ucho do swoich kolegów.
- No i na co się gapicie? - warknęła Ginny i zbiegła dalej po schodach, szybko wycierając sobie oczy skrawkiem szaty. Zaraz miała eliksiry i nie zamierzała spóźnić się kolejny raz. Eliksiry były... ze Ślizgonami. Dlaczego ten głupi los zawsze obraca się przeciwko mnie? - jęknęła w duchu i dołączyła do sporej kolejki uczniów, czekających na profesora Slughorna, który wpuści ich do klasy i starając się jak najbardziej zwrócić uwagę na swoje trampki, byleby tylko nie patrzeć na Malfoya, Zabiniego i ich bandę kumpli.

***

- Pragnę przedstawić kilka najnowszych zasad, które będą obowiązywać na terenie Ministerstwa Magii aż do odwołania. Biuro Aurorów będzie przeniesione na piętro drugie. Jest tam o wiele więcej miejsca na boksy dla aurorów pracujących przy biurkach. Specjalna część brygady uderzeniowej o klasyfikacji podstawowej zostanie oddelegowana, by wspomóc straż Azkabanu, który przyjął ostatnio kilkunastu nowych więźniów. Bardzo proszę urzędników Departamentu Magicznego Rozgłosu i naszych
reporterów Proroka Codziennego, żeby poinformowali społeczeństwo czarodziejów o nieustającym zagrożeniu i zachowaniu szczególnej ostrożności - Harry rozejrzał się po sali i zauważył, że kilkunastu krępych czarodziejów w ciemnofioletowych szatach pokiwało szybko głowami. - Pragnę również poinformować, że od dziś wszystkie przesłuchania dyscyplinarne nieletnich czarodziejów będą odbywały się przy obowiązkowej obecności Dyrektora Hogwartu. Szkołę również zabezpieczono już dodatkową jednostką aurorów - powiedział Kingsley, napotykając lekko zdenerwowane spojrzenie Harry'ego i wyczytując z niego wszystko, co martwiło go już od jakiegoś czasu. Czy szkoła zostanie dodatkowo ochroniona? Przecież podczas Bitwy o Hogwart dużo ze starych, zaawansowanych zaklęć, które rzucili pierwsi nauczyciele tej szkoły uległo zniszczeniu...
- To już wszystko. Mam nadzieję, że podjęte przez nas środki bezpieczeństwa znajdą właściwe zastosowanie w naszym życiu codziennym. Proszę, wracajcie już do swoich obowiązków - zakończył tubalnym głosem Kingsley, stukając różdżką w swoje notatki, które zwinęły się w ciasny rulon. Otworzyły się drzwi i jednej chwili tłum pracowników wylał się na korytarz. Harry również skierował się do wyjścia. Miał mętlik w głowie. Z jednej strony cieszył się niezmiernie, że ministerstwo podjęło tak solidne działania. Tylko z drugiej targała nim ta bezlitosna myśl. Ile razy śmierciożercy potrafili przebić się przez zabezpieczenia? W końcu nadal są bardzo wykfalifikowanymi czarodziejami…
     Chcąc odpędzić się od spraw Voldemorta i jego popleczników zajął swoją głowę o wiele przyjemniejszym tematem. Za parę godzin zobaczy Rona, panią i pana Weasleya. Tak dawno nie był w Norze...

***

- To już tyle na dzisiaj. Jako pracę domową sporządźcie małe wypracowanie na temat użycia codziennego wywaru postarzającego. Możecie wyjść. 
    Ginny zaczęła zbierać swoje książki i wkładać je do torby. Unikała przy tym miażdżących spojrzeń Hermiony, która zdaje się bardzo chciała usłyszeć o co chodziło Zabiniemu, bo przez cały czas oglądała się przez ramię, czy aby Ślizgon do nich nie podejdzie. 
- Przestań to robić - szepnęła Ginny. Sama nie była pewna czy chce wyjawić przyjaciółce to co stało się przed godziną. Wiedziała jedno. Zwlekanie nic nie da - Irytek na pewno zadbał o to, by każda osoba znajdująca się w zamku dowiedziała się o tym, że Ginny Weasley całowała się ze Ślizgonem. Na samą myśl o tym dostawała dreszczy. Mijając na korytarzu grupkę Krukonów z piątej klasy nawet nie zauważyła, że przestali ze sobą rozmawiać, gdy przechodziła. Myślami była o wiele dalej. Co teraz będzie? Czy odważy się powiedzieć o wszystkim Hermionie? Jak ona na to zareaguje? Nie była zła na Blaisa. Bardziej na siebie, że dała się tak łatwo wkręcić w tę idiotyczną sytuację. Przecież to wcale nie musiało się zdarzyć! - powiedziała sobie w duchu. - Dlaczego nie mogła tak po prostu od niego odejść? To Ślizgon, wiadomo było, że coś będzie nie tak. 
- Ee.. Ginny? - Głos Hermiony wywołał ją z natłoku myśli. - Możemy w końcu porozmawiać? Od paru dni zachowujesz się bardzo dziwnie. O co chodzi... Wiem, że rozstanie z Harrym nie działa na ciebie dobrze, ale może warto się przełamać i z tym pogodzić? Jeśli ciągle będziesz o tym myślała, nie skupisz się na..
- Hermiono, tutaj nie chodzi o Harry'ego. To znaczy.. o niego też. W pewnym sensie..
Hermiona zrobiła głupią minę. Po raz pierwszy Ginny zobaczyła jej twarz w świetle niezrozumienia i niewiedzy, będącą całkowicie wytrąconą z równowagi.
- Chodzi o to, że... ech.. - Nie mogła się przemóc. - Chodź - powiedziała i pociągnęła za rękaw szaty przyjaciółki. Nie zamierzała opowiadać całej szkole, która wysypała się przed paroma minutami na korytarz, że całowała się z Zabinim Blaisem. Po chwili znalazły się w ciemnym składziku na miotły. - Chodzi o to, że Blaise.. Blaise mnie pocałował.

Nawet w ciemności tego pomieszczenia Ginny widziała, jak oczy Hermiony powiększają się z niedowierzania. 
- Po-po-pocałował? Jak ty mogłaś być tak...
- Nie utrudniaj tego - warknęła Ginny. - To nie była moja wina. Sam przycisnął mnie do ściany i.. no i stało się.

2013-12-29

PRZEPROSINY

    Uwaga, uwaga! Teraz jest czas na to, żeby rzucić we mnie czym tylko chcecie. Krzesła, pomidory - co tylko macie pod ręką.
    Nie no, teraz na poważnie. Chciałabym was z całego mojego serducha przeprosić, że nie było mnie przez jakieś... 3 miesiące? Jeśli się nie mylę to właśnie tyle. Ja zawiniłam, przyznaję. Dużą rolę odegrał tutaj również brak wolnego czasu, który niestety doskwiera mi ciągle. Postaram się jednak przywrócić bloga do porządku. Z czasem być może uda mi się wyprowadzić na prostą i wyrównać statystki, które nieco podupadły. Nawet bardziej niż nieco.
    Podsumowując - jeszcze raz przepraszam! Czekajcie na kolejny odzew i obiecuję, że damy radę. Wątpię żeby tego posta przeczytało więcej niż kilka osób... Jednak jeśli znacie kogoś kto też czytał tego bloga - podajcie wiadomość, że wracamy do formy. Będę wdzięczna! ♥

Buziaki! Expecto.
_________________________________
jeśli macie jakieś pytania dotyczące bloga/organizacji/innych
http://ask.fm/WeOnlySaidGoodBye
zapraszam również na facebooka
https://www.facebook.com/miloscktoraniemakonca

2013-09-14

Organizacyjnie.

UWAGA!
    Nie wiem co się dzieje, ale na blogu nie można dodać komentarzy. Coś jest nie tak i nie można kilknąć przycisku publikuj. Najpierw była to sprawa nachodzącej na post stopki i po jej usunięciu jednemu czytelnikowi udało się skomentować post. Mi też. Jednak problem wrócił... i zniknął. Raz można dodać komentarz, a raz nie.
    Jeśli jest wśród was specjalista do spraw bloggera, proszę o kontakt na facebooku: https://www.facebook.com/miloscktoraniemakonca, asku: http://ask.fm/thegravefluffy i gadu-gadu: 45073384. ZA WSZELKIE UTRUDNIENIA PRZEPRASZAM!

Pozdrawiam, Expecto.